Któregoś dnia spotkałam się z dawno nie widzianą przyjaciółką. Zapytałam ją, czym się teraz zajmuje i odpowiedziała, że jest masażystką. Pomyślałam wtedy, ze to super praca i również zaczęłam się nad tym zastanawiać. Podała mi namiary na miejsce, w którym się uczyłam i po krótkim zastanowieniu się, postanowiłam tam zadzwonić.

Masaż leczniczy i relaksacyjny

praktyczny kurs masażuPomyślałam, że praca w SPA, albo w jakichś hotelach, czy w obiektach rekreacyjnych, byłaby w sam raz dla mnie. Miałam silne ręce i lubiłam zawsze masować znajomych i rodzinę. Więc uznałam, że praktyczny kurs masażu, to będzie coś w sam raz dla mnie. Akurat zaczęły się pierwsze zajęcia z tury szkoleniowej zimowej, więc dobrze trafiłam. Inaczej bym musiała czekać do lata. Pojechałam na zajęcia i na początku słuchaliśmy o teorii masażu. To nie było takie proste,ponieważ musieliśmy znać całą budowę ciała, żeby nie zrobić człowiekowi żadnych szkód. Trzeba wiedzieć jak uciskać ciało i umiejętnie obchodzić się z osobami, które mają problemy z kręgosłupem. Były różne formy masażu do wyboru. Od klasycznego, czyli relaksacyjnego, eliminującego napięcie, po masaże lecznicze, które mogą być troszkę bolesne, do masaży z wykorzystaniem różnych przedmiotów. Ja zainteresowałam się masażem czekoladą i gorącymi kamieniami. Takie szkolenia można było wykupić dodatkowo . Oczywiście się zapisałam, chciałam umieć robić jak najwięcej masaży, by każdy z moich przyszłych klientów był zadowolony.

Zajęcia bardzo szybko zleciały i udało mi się uzyskać certyfikaty. Na koniec był egzamin zaliczeniowy, na którym trzeba było wylosować odpowiedni masaż, żeby go przeprowadzić na jakimś znajomym na przykład i wszystko było oceniane. Były też egzaminy pisemne z budowy ciała, czyli anatomii i to było najtrudniejsze, ale jakoś mi się udało.

Related Posts